WITAJ!

WITAJ!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nie ufaj. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nie ufaj. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 maja 2016

Krótka historia o miłości, czyli nic śmiesznego

Od najmłodszych lat dziewczynki faszerowane są historiami o miłości. Książę na białym koniu przybywa i oswobadza Królewnę. Patrzą sobie głęboko w oczy, zakochują się w sobie, a potem żyją długo i szczęśliwie.


W wyniku tego, dziewczęta duże i małe czekają, aż i je spotka taka wspaniała historia. Literatura dla nastolatków opowiada historie jak to w imię miłości zakochani walczą ramię w ramię z wszelkimi przeciwnościami,a w nagrodę otrzymują wieczne, głębokie uczucie i wspólne cudowne życie.

baśnie

I ja także marzyłam o księciu, który będzie mnie kochał zawsze, chronił przed złym słowem i spojrzeniem, a ponad wszystko będzie bronił naszej wspaniałej miłości. Dla niego zawsze będę najważniejsza, najpiękniejsza, a nasza rodzina będzie na pierwszym miejscu jego listy priorytetów.Wierzyłam, że gdy spotkam tę swoją drugą połówkę jabłka, to będzie tak jak w bajce....



I spotkałam tego swojego królewicza, i spojrzeliśmy na siebie jak w bajce i zakochaliśmy się w sobie, a potem... potem nie było bajki tylko cholerny serial brazylijski, w którym te fajne chwile trwają krótko, a te paskudne i pogmatwane, długo, intensywnie - brzydko.

Miłość Ci wszystko.....rozkraczy


Generalnie jestem rozsądną osobą, która lubi planować, rozważać za i przeciw oraz skrupulatnie zbierać dane. Rzadko kiedy podejmuję decyzje na tzw pałę, tylko nie w tym jednym jedynym przypadku. Moja wiara w potęgę miłości była zawsze tak wielka, że inaczej niż sercem nie potrafiłam się kierować. A to moje serce, leży niestety zbyt daleko od oczu i zbyt daleko od uszu, a już na pewno zbyt daleko od rozumu. Mimo wyraźnych sygnałów, a nawet dowodów wywalonych czarno na białym w dolby stereo i 3d...mimo tego na słowa "kocham cię" ( dziś wiem, że cudzysłów jest tu bardzo uzasadniony), robiłam się ślepa,głucha i głupia.

To silnie zakorzeniona potrzeba udowodnienia sobie i światu, że miłość zwycięża wszelkie zło, pchała mnie w ramiona tej drugiej połówki jabłka. Czy zmądrzałam gdy pojawiło się pierwsze dziecko? Nieeee.... pojawienie się tego cudnego malucha jeszcze wzmocniło moje waleczne serce do łopotania. I chociaż rozsądek i wszyscy wokół ostrzegali, chociaż "nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki", chociaż "kto raz zdradził, zrobi to znów"... to ja i tak wyszłam za człowieka, z którym się rozwiodłam, przez którego na własnej skórze przekonałam się czym jest depresja oraz inne trudne słowa z zakresu prawa karnego, rodzinnego i medycznego.

Na drugą nóżkę


Dałam kolejną szansę tej wielkiej, prawdziwej jedynej miłości i nawet przez jakiś czas było prawie jak w bajce, aż do dziś, bo dziś mój książę jedyny, ukochany i niezastąpiony wsiadł na swojego rumaka i odjechał w stronę zachodzącego słońca. "Cześć" usłyszałam po 15 latach.

Dlatego dziś zamykam to moje kretyńskie serce, a klucz wyrzucam do "tej samej rzeki". I chociaż pewnie jeszcze długo gdzieś w głębi będę miała nadzieję, że to tylko zły sen- chwila słabości to dziś:  Dziękuję,przepraszam, żegnaj

Miłość potrafi być dobra i wspaniała. I pokrewne dusze istnieją, nadal w to wierzę. Tylko, że ta moja druga połówka jabłka, nie chciała chyba być całością, być może gdybym czasem była rozważna, a nie romantyczna nie byłabym teraz taka poobijana.

http://youtu.be/exgL_QYKVaQ

Nie Happy End

Po raz kolejny zaczynam życie od nowa, na zimno, bez nadziei i planów romantycznych. Wierzę, że jeśli nie będę słuchać serca,w końcu wszystko przestanie boleć.

Staję przed ogromnym wyzwaniem...nauczyć synów kochać, szanować i dbać o rodzinę, rozróżniać prawdę od ułudy i kiedy warto walczyć, a kiedy wiatraków nie pokonają. Muszę ich wychować tak, aby wyrośli na dobrych ludzi, u których i serce puka i rozum działa w zgodnym rytmie.

samotność