Młodszy już jest taaaaaki dużyyy - prawie dwa lata, pierwszy komplet szczepień zaliczony, zęby prawie wszystkie, no i gada....ale gada po japońsku, czaaaasem coś tam z polskiego wtrąci. Najbardziej wkurza mnie to, że TATA to paple ile wlezie, no i ze zrozumieniem, bo pokazuje właściwego delikwenta. Ale MAMA z niego nie wydusisz, za Chiny Ludowe.
Jednak nie o tym chciałam pisać - tak mi się tylko żal ulał.
Rzecz w tym, że Młody ogląda różne bajki w telewizji ( na książeczki też jest czas określony - proszę mnie tu zaraz nie zjeść z butami :) ) .
I teraz tak....na Disneyu dla takich Srajdków to bajeczki owszem lecą, ale takie interesujące tylko do 9:00 rano, potem...cóż kibel z klocków Lego - swoją drogą cóż to za dziwaczny pomysł z tymi legowymi bajkami - no nie wiem.
Ratujemy się YouTubem i Playerem, jest tam kilka bajek, które warto polecić, które nie lasują mózgów dzieciakom, no i przy okazji rodzicom, bo o ile Teletubusie Młody ogląda z zachwytem ( nawet mówi " oooo Poooo" - a Mama nie! wrrr ) to ja bardzo przepraszam, ale tego nie trawię..no nie i już!!
Zatem do sedna - jedna baja na Playerze i na Youtubie też to: Marta Mówi - historia sympatycznego labradora, który po zjedzeniu zupy literkowej zaczyna mówić. Bajkę cechuje duży nacisk na znaczenia słów, często jasno przekazywane definicje, bardzo fajny humor i wogóle przyjemnie, sympatycznie i przyjacielsko - także polecam nawet większym dzieciakom.
Link do przykładowego odcinka: https://www.youtube.com/watch?v=c9otiDdMv1s
Kolejna baja to Stacyjkowo - o ciuchciach, wesoła piosenka w czołówce, radosne małe ciuchcie i bohater - Superciuchcia. Bardzo przyjemne - dla mnie upierdliwe tylko to, że mój Młody wiecznie na tej bajce krzyczy "Cio to? Cio to? Cio to?"... w 9 na 10 przypadków, odpowiedź brzmi "ciuchcia", więc idzie się przyzwyczaić ;)
Link : https://www.youtube.com/watch?v=7DDXaTrv83s
I ostatnia - znany i lubiany Elmo, który doczekał się własnego szoł! "Świat Elma" w każdym odcinku tłumaczy dzieciom różne zjawiska, elementy ciała i otaczającego świata. Generalnie bomba, mama ma chwilę na kawkę, bo każde CIOOO TOOO tłumaczy sam Elmo, więc polecam!
Link : https://www.youtube.com/watch?v=NPBnGmQAvj4
A jak pogoda jest ładna to z wielką radością zostawiamy klocki, zabawki, ju tuby i inne i szorujemy radośnie na spacer - a jak wy, organizujecie sobie chwilkę na kawusię?
Blog Kobiecy, o kobietach i dla kobiet. Recenzje i testy produktów, stylizacje i inspiracje modowe, urodowe i rodzicielskie. Przemyślenia i porady wynikające z wyrywającej się na wolność kreatywności.
WITAJ!
środa, 30 września 2015
niedziela, 27 września 2015
Pokaz
Chłodno było i trochę wiało ale moda wymaga poświęceń, pełna emocji pocwałowałam do Aioli by Mini - jest to restauracja na Placu Konstytucji. Charakteryzuje się domowym, bardzo przyjaznym klimatem, pysznym jedzonkiem i sympatyczną obsługą, a oprawę muzyczną zapewnia Dj.
Zostałam przyjęta bardzo ciepło ! Daniel Chomicz ( Chomisawa to duet projektantów : Daniel Chomicz i Darek Sawanowski ) wskazał mi miejsce w pierwszym rzędzie - czujecie? Z pieluch prosto do pierwszego rzędu na fantastycznym pokazie mody.
Ale do sedna- ciuchy! Kolekcja jesień / zima to ubrania, które zapewnią ciepełko, a jednocześnie poczucie eleganckiego i seksownego wyglądu. Mnie najbardziej spodobała się przepiękna sukienka otwierająca pokaz, biały komplet oraz czarna bluza. Mam wielką nadzieję, że których z tych rzeczy znajdzie się w mojej szafie. Odzież tych kreatywnych i niesamowicie sympatycznych chłopaków to znakomita propozycja dla kobiet, które cenią sobie połączenie wygody i elegancji.
Oto kilka zdjeć z tego fantastycznego wydarzenia
Duet Chomisawa i Ja 😍
Mamuśka ma wychodne
Cóż to był za szalony weekend.... W czwartek dowiedziałam się, że otrzymałam zaproszenie na pokaz mody marki Chomisawa, którą już wcześniej obserwowałam z wielkim zaciekawieniem. Pokaz w Warszawie już w sobotę - no to cyk wariackie kupowanie biletów i poszukiwania wolnych pokoi w hotelach - masakra ! Okazało się, że we czwartek wieczór jest pełne obłożenie w hotelach, a w pociągach na trasie Gdansk- Warszawia ostatnie sztuki biletów, ale się udało - Luby z lekkim przerażeniem zostawał z dzieciarnią... Hihi... Hej przygodo matka rusza w świat!
środa, 23 września 2015
Narodziny Rox
Dumała dumała i wydumała... Co tu zrobić żeby poczuć się pięknie i w centrum uwagi? Choć przez chwilę nie być Mamą, Żoną, Sprzątaczką, Kucharką i wogóle robotem wielofunkcyjnym zwanym gdzieniegdzie Home Manager, a gdzie indziej Perfekcyjną Panią Domu, a jeszcze indziej Kurą Domową!!!! I bam olśniło mnie ... Fotomodeling! Matka też może, czemu nie... Poważnie Dziewczyny można w każdym rozmiarze i w każdym wieku. Poznałam dwie fantastyczne Panie Fotografku i jedną Magiczkę od malowania i zaczęłyśmy działać. Sesja na plaży...a coooo tam, kilka miesięcy katowałam się treningami i innymi cudami kosmetyki, o których już pisałam i bach poszły konie po betonie, a raczej Klops po piachu :) ale wyszło nieźle, a ja połknęłam bakcyla i tak narodziła się fejsbukowa Roxmodel 😀
czwartek, 29 maja 2014
Do lata...
Lato zbliża się wielkimi krokami, więc tak jak już wspominałam zaczęłam ostro ćwiczyć . Pot mi cieknie po tyłku , sapię jak lokomotywa, ale się nie poddaję. Jednak doszłam do wniosku, że choćbym nie wiem jak mocno się katowała to tych ochydnych bułek po wewnętrznej stronie uda się nie wyzbędę.
Tak więc, poszłam po rozum do wujka google w poszukiwaniu cudownych sposobów pozbycia się tego cholerstwa, które się ociera, merda i wogóle wkurza. Opcji jest zadziwiająco dużo od skalpela poczynając , przez cudowne kremy i tabletki, na dietach i ćwiczeniach kończąc.
Na skalpel nie mam niestety ani kaski ani czasu na rekonwalescencję ( dzieciary, psiary i kociary by mi żyć nie dały ), magicznych kremów i tabletek już próbowałam - działają niektóre ale nie na te ochydne buły. A cwiczenia, no cóż, ćwiczę ale marnie to widzę.
Wymyśliłam, że spróbuję liposukcji beziglowej/kawitacyjnej. Chodzi w tym o to, że schaby są traktowane ultradźwiekami, które rozwalają tłuszcz i wysyłają go do wątroby celem wydalenia z organizmu. Oferta na rynku jest bogata, co salon to inny cennik od 100 do 400 zł za jedno posiedzenie na jedną partię ciała. Chociaż reklamy mówią o efektach po pierwszym zabiegu to jednak zalecane jest ich kilka tzn. Te droższe salony sugerują 5-10 zabiegów , a te tańsze ( o dziwo ) 3-5. U nas na dzielnicy jest taki fajny salonik z tą tańszą opcją, to sobie poszłam. Byłam już na dwóch zabiegach, właśnie na wewnętrzną stronę ud, a oto relacja:
Zabieg wyglada tak, że przez 20 min Pani Kosmetyczka zasuwa po nodze głowicą podobna trochę do depilatora, czuje się ciepło, a czasem nawet pieczenie. Tak ma byc - znaczy rozwala tłuszcz. Potem przez kolejne 20min jest jazda inną głowicą, od dołu do góry i jest spoko. Ale potem przychodzi czas na tortury, czyli ostateczne rozprawianie sie z zalegającym tłuszczem i cellulitem , czyli masaż bańką próżniową. Boli jak cholera, a następujący po tym masaż ręczny dobija cię ostatecznie. Wtedy przychodzą takie myśli straszne, ze możemy jednak te buły zostawić i się nie katować. Potem druga noga i do domu. Czytałam, że w niektórych salonach nie robią tego masaż po....ale to on właśnie pobudza ten cały syf do znikania.
Prawdziwe efekty ma byc widać już po trzecim zabiegu, a narazie prezentuję jak to u mnie wygląda przed, po 1 zabiegu i po 2 zabiegach. Dodam, że skóra jest zdecydowanie gładsza w dotyku, a z obwodu zeszło 1cm, więc walczę dalej a co mi tam :)
sobota, 17 maja 2014
Fejsik i inne atrakcje
Jestem chyba ostatnim pokoleniem, które wychowywało się bez internetu i telefonów komórkowych, bawiło się na dworzu od świtu do zmierzchu i zawsze potrafiło się spotkać bez wcześniejszych ustaleń. Bardzo to doceniam i boleję, że moim dzieciom to nie dane.
Jednak, jako osoba już dorosła i w miarę rozumna, kiedy myślę o całym tym internecie,wujku google i fejsiku to muszę powiedzieć uczciwie... Lubię to!
Przyznaję się bez bicia, TAK ! Czytam Pudelka, w końcu trzeba wiedzieć co się na świecie dzieje, a wiadomości i inne fakty są zdecydowanie zbyt przygnębiające. Bez tego nie wiedziałabym, cóż to za postać z tego Bibera czy Miley Cyrus, a wiedza to przydatna gdy się posiada w domu nastolatka. Co prawda informacje o życiu intymnym Pani Orzechowskiej nie stanowią dla mnie atrakcji, ale na szczęście mogę sobie wybrać co czytam.
Fejsika też posiadam i bardzo sobie chwalę, choć zdecydowanie brakuje mi tak przycisku "Nie lubię". Ponieważ fejsik mam to wiem też, że moje dziecko mieć go przynajmniej narazie nie powinno, zbyt wiele tam zdjęć z łapki, które zdaniem większości nastolatek najwyraźniej najlepiej wychodzą w toalecie, w samych gaciach i z obowiązkowym dziubkiem. Tych widoków chciałabym mojemu Chłopięciu narazie oszczędzić.
Twittera nie mam i mieć raczej nie będę, bo jeszcze wyjdę na tym jak nasz Radzio na swoim ćwierkaniu ;) Instagramu natomiast, nie ogarniam chyba dlatego, że w moim bloku nie ma windy.
Wujek google cierpliwie tłumaczy cóż to za gra, którą chce mój syn, czy powinien obejrzeć film, który " już wszyscy w klasie widzieli", podpowiada co na obiad zrobić kiedy brak inwencji i czy masakryczny ślinotok najmłodszego to napewno ząbkowanie. Nawet przyznam się szczerze, że wujcio podpowiedział czy już lecieć do szpitala jak odeszły mi wody, a ja sama w domciu byłam.
Także stwierdzam z pełną odpowiedzialnością, że internet to niezastąpione narzędzie do organizacji dla każdej mamuśki, bez niego tułałybyśmy się po placach zabaw w poszukiwaniu bratniej duszy, a tak gdy tylko dzieciarnia uśnie łączymy się ze sobą w bólu i w radości, bo w kupie raźniej drogie mamuśki :)
środa, 14 maja 2014
Matka umie, bo musi
A już myślałam , ze dziś nic nie napiszę, bo Młodszy miał szczepienia.
Podczas wizyty w przychodni , czujniki mego syna znów dały o sobie znać - otóż Panią Doktor powitał uroczym uśmiechem, z zainteresowaniem słuchał co mówiła o rozszerzeniu diety i poddawał się grzecznie badaniom, prezentując swoje wszelkie umiejętności włącznie ze sławnym turlaniem!
A gdy tylko rzekła radośnie:
- Można szczepić.- Młody rozrył się tak bardzo, że mi zadzwoniło w uszach.
Następnie w pokoju szczepień od początku bardzo podejrzliwie patrzył na Panią Pielęgniarkę, która czule do niego świergotała. Ale on się nie dał zwieść tym słodkim słówkom...gdy tylko się zbliżyła, pojawiła się podkówka i znów ryk. Dam se rękę uciąć, że między jednym piskiem, a drugim wolał
" mamo ała " i patrzył z rozżalonym wyrzutem.
No, ale jakoś przeżyliśmy, jednak w domu nie daje mi zapomnieć o tej krzywdzie, którą mu pozwoliłam zrobić. Cały czas tylko rączki... Chodziłam siku przy dzikim krzyku...
Tak się zrobiła 22 wieczór, a Starszemu trzeba śniadanie do szkoły zrobić!
I cóż uczyniłam? Wrzaskuna do nosidełka, balans ciałem i wymachałam dwie kanapki, obrałam kalarepkę i to wszystko elegancko zapakowałam. Zdolna mama ;) tanecznie i jedną ręką, a jak! Można? Jak trzeba to można! I sobie do tego przypomniałam, że poza kawusią to mój brzusio nic dziś nie przyjął, to sobie jeszcze przyrządziłam danie, które niniejszym z dumą prezentuję....
Uff to sobie teraz obejrzę Top Chefa, a co ... Hurra dla technologii co pozwala na to żeby program poczekał na mnie.
Miłej nocki...
Ps.: ciekawe jakby sobie Tatuś z taką sytuacją poradził, bo pewna jestem, że Mamuśki wszelkie znalazłyby jeszcze kilka opcji, tak żeby jedno dziecko nie wyło, a drugie żeby jeść dostało
Subskrybuj:
Posty (Atom)












